Nawilżająca maseczka do twarzy z Marion

     Cześć, pewnie jak większość z Was uwielbiam maseczki do twarzy. Kupując je zwracam uwagę na opakowanie jak i na co działa dana maseczka. Dzisiaj przyszłam do Was z recenzją nawilżającej maseczki do twarzy z firmy Marion z migdałami i rokitnikiem. Nie przedłużając zapraszam Was do wpisu.

Co: nawilżająca maseczka do twarzy
Dostępność: Lidl
Cena: 1,99
Maseczka jest zamknięta w uroczym różowym opakowaniu w kształcie kubka, które od razu mi się spodobała. Powstała z myślą o zimowym relaksie. Po otwarciu maseczka pachnie bardzo ładnie, ma przyjemny zapach, który od razu przypadł mi do gustu. W środku maseczki jest bardzo dużo, ale ja nie zostawiałam na drugi raz tylko od razu nałożyłam grubo całość, ale w razie czego starczy jej na dwie aplikacje.
Konsystencja maseczki jest bardzo fajna, dobrze się ją nakłada, fajnie się wchłania w skórę. Maseczkę należy przytrzymać na twarzy 15 minut po czym nadmiar usunąć wacikiem bądź wmasować, ja jednak trochę go zmyłam, bo nie lubię jak później mam tłusta twarz. Ogólnie maseczka bardzo fajnie nawilża i odżywia twarz, ale jednak nie kupię jej ponownie. Niestety, ale po nałożeniu maseczki twarz zaczęła mnie bardzo piec, co mnie denerwuje przy maseczkach. Po zmyciu nie miałam podrażnionej twarzy, ale sam fakt, że mnie piekło jest u mnie skreślona. Wolę maseczki, które trzymanie na twarzy będzie przyjemne. Ale jeśli ktoś nie ma takich problemów to polecam tą maseczkę, na każdego działa ona inaczej.

A Wy testowałyście te maseczki?
Jakie macie zdanie na temat tej firmy?

10 komentarzy:

  1. Jakoś ostrożnie podchodzę do Mariona..

    OdpowiedzUsuń
  2. Dawno już nie miałam kosmetyków tej marki do twarzy ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie te maski nie urzekły, jedynie opakowanie zachęca ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałam kupić te maseczki, ale w moim Lidlu ich nie widziałam. U mnie też ta maseczka mogłaby wywołać pieczenie, bo mam wrażliwe policzka.

    OdpowiedzUsuń
  5. nigdy nie miałam maski tej firmy. Opakowanie faktycznie zachęca ale efekt pieczenia już mniej. Ja też nie lubię tłustej skóry więc pewnie też bym ją zmyła dokładnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze maseczki, które po nałożeniu sprawiają, że zaczyna coś piec albo szczypać, wzbudzają we mnie niepokój :D Chociaż jak jest napisane na opakowaniu, że po nałożeniu może piec, to jestem nieco spokojniejsza, ale też zdecydowanie bardziej wolę te, po których nałożeniu nie odczuwam nic takiego. W przypadku maseczek z Mariona nigdy nie miałam takiej sytuacji, ale tej, o której pisałaś akurat nie miałam jeszcze okazji wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Grafika i kształt opakowania fajne:) Miałam chyba maseczkę z tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo lubię kosmetyki Marion,mają na prawdę szeroki wybór i całkiem dobre składy :) a maseczki jeszcze nie testowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam kilka kosmetyków tej marki i zawsze byłam zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  10. Podoba mi się design opakowania.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz, za każdy poświęcony czas czytając mojego bloga. Jeśli Ci się blog podoba miło mi będzie jak mnie zaobserwujesz. Możesz zostawić linka do swojego bloga z chęcią zajrzę.
Bardzo cenię sobie bardziej rozbudowane komentarze, szczere opinie na temat mojego bloga oraz notek.